W Polsce Jagiellonów Paweł Jasienica pisał:

Sprowadzonej do Krakowa Annie Cillejskiej trzeba było dać osiem miesięcy czasu na naukę języka, bo nie rozumiała ani słowa po polsku. Podobnie zresztą jak jej matka, a córka Kazimierza Wielkiego – Anna von Teck. Ludwik Węgierski działał przezornie i skutecznie wywożąc ją z kraju jako czteroletnie dziecko i w dziesięć lat później wydając za mąż za Niemca.

Paskudny ten Ludwik.
Kilkadziesiąt stron dalej o Elżbiecie z Habsburgów, żonie Kazimierza Jagiellończyka:

Elżbieta – wnuczka i córka cesarzy – jeszcze bardziej wzmogła ambicje dynastyczne i zachodnią orientację domu Jagiellonów, któremu służyła wiernie, bez zawodu. W Polsce cieszyła się szacunkiem. Spędziła w naszym kraju lat pięćdziesiąt i jeden, aż do śmierci nigdzie ani razu nie wyjeżdżając. Litwa nie była dla niej oczywiście zagranicą. Kiedy najstarsza z jej sześciu córek, Jadwiga, wyszła za księcia bawarskiego, trzeba było dodać świcie tłumacza, bo królewna nie rozumiała ani słowa po niemiecku (za to później tak posiadła ten język, że napisała w nim dzieje rodu męża). Była to zasługa matki, która opanowała naszą mowę i rozmawiała z córkami tylko po polsku.

Poczciwa kobieta z tej Elżbiety.

Reklamy