Jak jest straszniej? Czy zostać schwytanym, osądzonym i oczekiwać w celi na egzekucję, jak Saddam Husajn, czy zostać wywleczonym z przepustu pod autostradą i zlinczowanym przez wyjącą tłuszczę?

Długotrwałe czekanie na śmierć, czy szok i przerażenie przez kilkadziesiąt minut pościgu?

Pomyśleć, taki Muammar Kaddafi mógł dożyć swoich dni w luksusie, gdzieś w Wenezueli albo w Afryce na południe od Sahary. Wystarczyłoby trochę elastyczności i realizmu, a przeżyłby nie tylko on i jego synowie, ale także kilkadziesiąt tysięcy Libijczyków.

Reklamy