Dziwna sprawa z tym Dawidem. Dla chrześcijan i Żydów to postać mocno pozytywna. Nie bez skazy co prawda, historia z Batszebą i jej mężem doczekała się jednoznacznego potępienia na kartach Biblii. Przypomnijmy, Batszeba wpadła w oko królowi w czasie, gdy jej mąż, Uriasz Hetyta, przebywał na wojnie. Walczył zresztą na chwałę Dawida.

Aby pozbyć się zawadzającego męża,  Dawid rozkazał Joabowi,  wodzowi naczelnemu, takie pokierowanie Uriaszem, by ten znalazł się na najniebezpieczniejszym odcinku. Plan się powiódł, nieszczęsny mąż Batszeby poległ a Dawid mógł legalnie zabrać wdowę do swojego haremu.

Afera z Batszebą  została wypomniana Dawidowi przez kilku proroków. Ale inne ciemne sprawki króla nie doczekały się jednoznacznego potępienia. A był to człowiek podstępny, renegat, uzurpator i mafiozo. Po kolei:

Abigail z Karmelu

Zaloty do Batszeby nie były pierwszym tego rodzaju numerem w wykonaniu naszego bohatera. Popatrzmy, w jaki sposób poderwał swoją drugą żonę, Abigail. Rzecz miała się tak, zaszło nieporozumienie pomiędzy Nabalem, możnym z Karmelu a Dawida, wtedy herszta bandy koczującej pustyni Negew. Ruszył więc Dawid na Nabala, z czterystu uzbrojonymi zbójami. Żona tego drugiego, Abigail, wyczuła co się święci i, w tajemnicy przed mężem, dostarczyła nadciągającemu Dawidowi „dwieście chlebów, dwa bukłaki wina, pięć przyrządzonych owiec, pięć sea prażonych ziaren, sto gron rodzynków i dwieście ciastek figowych” (1 Sam 25,18).

Gdy tylko Nabal dowiedział się o tym „serce jego zamarło, a on stał się jak kamień”. Po upływie około dni dziesięciu Pan poraził Nabala tak, że umarł. (1 Sam 25,18). Abigail spiesznie wsiadła na osła i z pięcioma dziewczętami, które stanowiły jej orszak, udała się za wysłańcami do Dawida i została jego żoną.

Czy tylko mi coś tu nie gra? Żona spiskuje za plecami męża z pustynnym watażką, za chwilę ten mąż umiera a niepocieszona wdowa w te pędy ucieka na pustynie do wybranka. Oj, namieszać tu musieli redaktorzy z nad Eufratu.

Renegat z Gat

Ścigany przez króla Saula jako buntownik, schronił się Dawid na ziemi Filistynów.

Dawid rozważał w swym sercu: Mogę wpaść któregoś dnia w ręce Saula. Lepiej będzie dla mnie, gdy się schronię do ziemi Filistynów. Wtedy Saul zaprzestanie ścigania mnie po całym kraju izraelskim, i w ten sposób ujdę z jego rąk. Powstał więc Dawid i wraz z sześciuset ludźmi, którzy mu towarzyszyli, udał się do Akisza, syna Maoka, króla Gat.

(1 Sam 27,1-2).

Pozyskawszy zaufanie filistyńskiego władcy, dostał od niego (w lenno? w zarząd?) twierdzę Siglag. Stamtąd organizował łupieskie wyprawy na okolice. Tako rzecze Pismo:

Dawid i jego ludzie wdzierali się do Geszurytów, Girzytów i Amalekitów; zamieszkiwali oni ten kraj od Telam w stronę Szur, aż do ziemi egipskiej. Dawid uderzając na jakąś krainę, nie pozostawiał przy życiu ani mężczyzny, ani kobiety, zabierał trzodę, bydło, osły, wielbłądy, odzież, a potem dopiero wracał do Akisza.  Akisz mówił: Gdzie byliście dzisiaj na wyprawie wojennej? Dawid mówił: W Negebie judzkim. W Negebie jerachmeelickim. W Negebie kenickim. Dawid nie zostawiał przy życiu ani mężczyzny, ani kobiety, aby ich przyprowadzić do Gat. Twierdził: Aby nie wydali nas i nie mówili: Dawid w ten sposób postępował, tak łupił nas przez cały czas pobytu w kraju filistyńskim. Akisz wierzył Dawidowi, mówiąc: Został znienawidzony przez swych rodaków; pozostanie więc moim sługą na zawsze.

(1 Sam 27,8-12).

Jasne. Służył Filistynom, ale tak, aby nie napadać własnych rodaków. Jednocześnie wmawiał królowi Gat, że to ich właśnie napada. I ten się nabrał, akurat.

Ja sądzę raczej, że zwyczajnie kontynuował wojnę z Saulem, tym razem z poparciem wroga, a późniejsi redaktorzy Biblii musieli to jakoś wyjaśnić. A że wyjaśnienia wyszły tak na poziomie kapitana Schettino z Costa Concordii, apologetom jakoś nie przeszkadzało. Bo Dawid bohaterem był.

Don Corleone z Jerozolimy

Wielu ludzi podpadło Dawidowi. Niektórzy z nich skończyli marnie, jak niejaki Szeba z pokolenia Beniaminitów, przywódca separatystycznego powstania północnych plemion, albo jak jego syn Absalom, który przedwcześnie próbował przechwycić tron. Nie był jednak król Dawid na tyle potężny, by ukatrupić każdego, kogo chciał. Niestety, czasem musiał wykazać się wspaniałomyślnością.

Joab, syn Serui, był jednym z tych, którym się upiekło. Będąc naczelnym wodzem wojsk judzkich, bardzo dbał o zachowanie swojej pozycji, prewencyjnie mordując tych, którzy mogli mu zaszkodzić. Król patrzył na to przez palce. Do czasu.

Na łożu śmierci Dawid zalecił swojemu następny:

Poza tym ty wiesz, co uczynił mi Joab, syn Serui; co uczynił dwom dowódcom wojska izraelskiego – Abnerowi, synowi Nera, i Amasie, synowi Jetera, kiedy ich zabił i przelał krew w czasie pokoju, jak na wojnie, i zbroczył tą krwią wojny swój pas na biodrach i sandały na nogach. Uczynisz więc według twojej roztropności i nie dozwolisz, aby w sędziwym wieku spokojnie zstąpił do Szeolu.

(1 Krl 2,5-6).

Był też niejaki Szimei, który dość wyraźnie cieszył się, kiedy Dawidow musiał umykać przed chwilowo zwycięskim Absalomem. Zmienił front wystarczająco wcześnie aby Dawid, wciąż niepewny tronu, publicznie wybaczył mu. Usłyszał Salomon:

Jest też przy tobie Szimei, syn Gery, Beniaminita z Bachurim. To on przeklinał mnie gwałtownie, gdy szedłem do Machanaim, ale potem zeszedł na spotkanie ze mną nad Jordanem. Dlatego przysiągłem jemu na Pana, mówiąc: Nie zabiję cię mieczem. (9) Ale ty nie darujesz mu, bo jesteś człowiekiem roztropnym i będziesz wiedział, jak z nim postąpić, abyś go posłał w sędziwym wieku krwawo do Szeolu.

(1 Krl 2,8-9).

Salomon panowanie rozpoczyna od wykonania woli ojca. Czyż nie przypomina do sukcesji w rodzinie Corleone, kiedy to po śmierci don Vito jego syn Michael wyrównuje rachunki, których stary, ze względu na uwarunkowania mafijnej polityki, uregulować nie mógł.

Wybitnym władcom wybacza się wiele. W końcu, potęga każdego państwa wymaga krwawych ofiar zakładzinowych. Można by więc Dawidowi wybaczyć jego postępki, tylko czy aby na pewno stworzył te potężne państwo? Stary Testament nie pozostawia tu wątpliwości, królestwo judzkie za panowania Dawida i Salomona to mocarstwo rozciągające się do granic Egiptu po Eufrat. Inne źródła nie są niestety aż tak łaskawe. Prawdę mówiąc, są tak skąpe, że można powątpiewać czy aby na pewno Dawid kiedykolwiek istniał.

Jeśli nawet ktoś taki rzeczywiście panował nad Ziemią Świętą, wątpliwe jest, by był kimś więcej niż lokalnym panem wojny, mocnym człowiekiem, który pokonał lub podporządkował innych mocnych ludzi na swoim terenie. Rzekome mocarstwo przetrwało zaledwie dwa pokolenia, po których rozpadło się na dwa małe królestwa, a okoliczne plemiona przestały płacić trybut.

Reklamy